Forum Forum www.ptaki.net Strona Główna Forum www.ptaki.net
Forum dla miłośników przyrody, ptaków, fotografii
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
Powrót do strony głównej www.ptaki.net

Historia Gawrona

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum www.ptaki.net Strona Główna -> pomoc dla ptaków
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
8dob8kichot8
Początkujący użytkownik


Dołączył: 24 Lut 2012
Posty: 2

PostWysłany: Pią Lut 24, 2012 10:22 pm    Temat postu: Historia Gawrona Odpowiedz z cytatem

Witam
Ok. 2 tyg. temu na zieleńcu w Szczecinie natknąłem się na Gawrona który z bliżej nieokreślonej przyczyny nie mógł latać. Byłem akurat z psem na wieczornym późnym spacerze. Żal mi się biedaka zrobiło, bo mróz był siarczysty, ale nic nie mogłem zrobić. Późna pora i warunki mieszkalne nie pozwalały mi na doraźną pomoc. Westchnąłem z żalu, bo takiej nocy pewnie nie przeżyje, tym bardziej że chodzą tu ludzie z psami, niedaleko tez jest siedlisko kotów.
Ku mojemu zdziwieniu, zupełnie przypadkowo po trzech dniach zauważyłem że ów Gawron wciąż tam jest. Przeżył ciężkie mrozy i śnieg.
Wczoraj minął 2 tydzień i znów go zauważyłem. Podszedłem na 2 metry, gapa ledwo kuśtykał, jedno skrzydło miał obniżone, więc pewnie złamane. Po tych dwóch tygodniach to może nawet już się tak zrosło, któż wie. Znowu to był późny wieczór, ale powiedziałem sobie że tym razem nie odpuszczę i postaram się mu pomóc. Powiedziałem tylko w duchu sobie i Gapciowi, że jeszcze jedną noc musi wytrzymać.
Wytrzymał. Dzwoniłem gdzie się dało i straszna porażka. Nawet fundacja Ratujmy Ptaki okazała się zupełną porażką, bo nie przyjmują Gawronów. Jednym słowem Gapcio, wędrowiec miejskiego zieleńca został skazany na kolejną noc na ziemi, w strachu i lęku czekając na szczęki psa lub kota. Byłem tam przed chwilą i znalazłem go przy kępce suchej trawy. Cóż za siła przetrwania musi w nim tkwić, że wciąż przemierza kulejąc dziesiątki metrów w poszukiwaniu jedzenia, ratunku. Wciąż mam jego lękliwe spojrzenie przed oczami.
Jutro znowu ruszam na poszukiwania ratunku dla tego niechcianego żywego stworzenia. Widziało go już setki ludzi i nikt nie pomógł. Mam nadzieję, że nie zawiedzie się na mnie. Może ktoś z was może pomóc?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tomasz
Site Admin


Dołączył: 11 Mar 2006
Posty: 697
Skąd: ok.Łomży

PostWysłany: Sob Lut 25, 2012 12:32 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jeśli wszystkie możliwości zawiodą weź gawrona pod pachę i przerzuć przez płot "dobroczynnej" organizacji ratującej ptaki.... Może resztki sumienia mają.
Szlag mnie trafia jak czytam ile razy różne organizacje ratujące ptaki odmawiają pomocy kawkom, gawronom itp. Pewnie one mnie cierpią...
Ale to o co innego chodzi... Żeby to był orzeł przedni, bielik, puszczyk to co innego. Można wtedy pokazać się w lokalnej TV, a może nawet ogólnopolskiej. Wtedy jak łatwo dostać grant i dofinansowanie.
Jeśli wszystko zawiedzie z gawronem, złap, podchowaj w piwnicy i wyślij mi kurierem. Kosztowna wysyłka, ale u mnie nie zginie. Mam warunki żeby go dochować. Tym bardziej, że to bardzo mądre i pożyteczne ptaki.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość OdwiedĽ stronę autora
8dob8kichot8
Początkujący użytkownik


Dołączył: 24 Lut 2012
Posty: 2

PostWysłany: Sob Lut 25, 2012 1:15 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dzisiaj złapałem ów gawrona i pojechałem do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Oni niestety też ptakami się nie zajmują. Dostałem jeden kontakt do Łowcy Miejskiego, ale niestety dzisiaj jest nieuchwytny. Weterynarz TOZu, ogólnikowo zbadał Gapcia i stwierdził że ma zgruchotaną nogę, skrzydeł nie oglądał. Jednym słowem złamanie takie że nie do leczenia. Pozostawił mi wybór, uśpienie, albo wypuszczenie i niech tak sobie żyje. Zabrałem go i wypuściłem w znane mu miejsce, rzuciłem trochę żarełka (mam nadzieję że może jeść serek wiejski) i będę próbował dodzwonić się do Łowcy Miejskiego. Może jeszcze nie wszystko stracone.
Podsumowując, Gawron najadł się strachu, ja straciłem mnóstwo czasu, a wyniku pozytywnego nie ma. A powiem wam że śliczny ten Gapcio, chyba młodziak, ładne lśniące pióra, w pudełku był to stukał dziobem w dno. Silny jest i widać że ma chęć do życia, więc jakie mam prawo mu je odebrać. Nie mam mowy.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum www.ptaki.net Strona Główna -> pomoc dla ptaków Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach