Strona główna


Ptasie forum



Ptaki

- zdjęcia, opisy, opowiadania

     

Galeria zdjęć ptaków i nie tylko

- dostępne dla każdego

     

Filmy o ptakach

     

Opowiadania o ptakach


Bunkry

w okolicy Łomży

Wędkarstwo

-gdzie na rybki w okolicy Łomży?
Opowiadania wędkarskie


Złodzieje nad Narwią

- wycinka drzew nad wodami

Ciekawe strony


O autorze






WĘDKARSTWO - GDZIE NA RYBKI W OKOLICY ŁOMŻY.

     
Prezentując miejsca gdzie można wybrać się na ryby w okolicach Łomży nie chciałbym przepisywać z innych stron, wydawnictw itp. informacji, że tu i tu występują takie to a takie ryby w takiej i takiej ilości. Biorą na to i na to...
Będą więc tu moje spostrzeżenia, rady odnośnie łowisk które sam znam. O miejscówkach na Narwii nie będę pisał - bo by wyszła książka, ale te kilka rad
być może komuś ułatwi wędkowanie.
Rzeka Narew     Starorzecza Narwii

Sandacz Sum Kleń Jaź Boleń Szczupak Lin Karaś Leszcz Wzdręga
- kliknij- będziesz przy klikanej rybce.

     
NAREW

      Jako sztandarowe łowisko łomżyńskie na pewno wypada polecić Narew. Jest to dość duża rzeka nizinna, ale trudna. Są wędkarze łowiący tu wiele okazów i rzadkich zdawałoby się ryb, sa też tacy, którzy narzekają, że jest bezrybna.
Narew w okolicy jest rzeką zmienną, raz płynie długimi prostkami, by zaraz meandrowac wśród łąk. Myślę, że o tym iż można w niej złowić ładnego leszcza (uwaga: wymiar ochronny 30cm!) wie każdy, tak samo jak o złowieniu ładnej płoci, krąpia (0,5kg krąp zdarza się często). Warto jednak wiedzieć, że w Narwi występują w dużej ilości ryby takie jak klenie - do ich połowu gorąco zachęcam - a jak się komuś uda odnaleźć sposób na te chytre bestie - proszę o info:) Łatwo je zlokalizować w okolicach Jednaczewa w sąsiedztwie zwalonych drzew i innych przeszkód. Ja przyznaję się - nie umiem ich łowić, nigdy zbytnio się do tego nie przymierzałem. Mam znajomego z okolic Nowogrodu - nie raz widziałem jego połów - sztuki po 1 - 2kg - nie były rzadkością. Sądzę, że muszkarze mieli by tu niezłe pole do popisu. Jak kleń to i oczywiście jaź. Jazie najczęściej łowione są wiosną, niezbyt to humanitarne - w okresie tarła... Lepiej ich nie łowić wcale niż szczycić się połowem tarlaków. Miejscowi wędkarze doskonale wiedzą gdzie jazie biorą.
      Moja rada: jeśli chcesz złowić ładnego jazia, klenia, leszcza; nie lubisz zbyt dużo łazić; o muchówce i finezyjnym spinningu nie chcesz słyszeć - zrób tak:
      Znajdź miejsce, które nie jest często uczęszczane (czytaj-nie dojedziesz nad sam brzeg autem), gdzie woda nie rwie jak szalona, do głównego nurtu nie jest zbyt daleko. Wybrane miejsce musi zapewnić, że wrzucona zanęta nie odpłynie z niego zbyt szybko - glina nie zawsze rozwiąże ten problem. Uważaj żeby nie było faszyny na dnie - chyba, że lubisz co rzut wiązać nowy zestaw;)
Zdecyduj się na metodę połowu - lekka gruntówka z koszykiem lub bez, przepływanka, albo przystawka. Teraz wybierz przynętę i już możesz myśleć o zanęcie. Jeśli zależy Ci na dużej rybie - zanęć grochem, ewentualnie kukurydzą i na to samo łów. Nie dodawaj zbyt dużo drobnej sklepowej, zanęty -ściągniesz drobnicę. Tak samo nie polecam połowu na wszelkie robaki - kiełbie, krąpiki, uklejki sprawią, że co chwila będziesz miał brania - ale jakich sztuk:) I największe sztuki podpływają za żerem pod brzeg, więc przystawka ze spławikiem jest jak najbardziej wskazana. Ale musisz być nad woda sam i bardzo dyskretnie się zachowywać.

      Następna ryba, która występuje w dużej ilości (wydaje mi się, że jest jest więcej niż szczupaków) i nie jest przez nas - miejscowych- często łowiona to sandacz. Niektórzy spinningiści łowią je dużo częściej niż szczupaki. Sandacz występuje także w głębszych starorzeczach. Oczywiście przynetą na nie są gumy, chociaż na żywczyki powinien także brać.
      Następna rybą, której połów w Narwii nie powinien sprawić dużych trudności, to boleń - nazywany u nas rapa.
Rapy to bardzo bezczelne ryby - zdarzyło mi się, że mnie opryskały wodą. Raczej nie złośliwie - siedziałem przy gruntówce a jak się taki zapędził za uklejami, jak nie trzepnął ogonem w wodę - istna fontanna:) Niektóre tak właśnie polują - ogłuszają drobnicę. Nie myśl jednak, że nie są płochliwe. Jak je łowić - ja nie umiem:) - ale wędkarze łowią je na spinnig, czasem na żywca. Polecam lekturę jakiegokolwiek poradnika- metody połowu boleni są na pewno opisane.
Gdzie je spotkać? - praktycznie w całej Narwii, ale szczególnie łatwo przy jakimkolwiek załamaniu nurtu - za zwalonym drzewem, za występami brzegu. Wszędzie tam gdzie nurt jest szybki, ale coś go zakłóca. Bankowym miejscem występowania boleni jest ujście ścieków z Łomży - okolice Piątnicy. Miejsce okropne, ale rybom i niektórym wędkarzom to nie przeszkadza. Bolenie mają tu na co polować - uklejek tysiące. Polecam bardzo ostrożne podchody.
      O tym, że w Narwii występują pstrągi potokowe, brzany słyszałem i widziałem złowione. Nie wiem jak jest z ich ilością - co do brzany to być może, że tylko brak umiejętności i specjalizacji powodują ich rzadki pobyt w siatkach.
      Ostatnia ryba, o której warto wspomnieć to sum . Są w Narwii ogromne sztuki. Czasem w nocy można usłyszeć jak rozpędzony za drobnicą potwór wyskoczy nad wodę i z hukiem opada. Uwierzcie mi - hałas jest tak wielki, że można się wystraszyć, dosłownie jakby ścięte drzewo wpadło do wody. Gdzie ich szukać? - każde zakole z głęboką wodą to potencjalna kryjówka wielokilogramowego suma.
W tym miejscu jedna prośba, jeśli łowicie w nocy - zakładajcie duże haki i duże przynęty. Jeśli nie rybka tylko rosówka- to albo bardzo duża, albo kilka sztuk. Wyeliminujecie brania maleństw po kilkanaście deko, a tym samym często uchronicie je od śmierci.
Podobnie rzecz ma się z nocną jazdą przez łąki, nigdy nie zjeżdzajcie z drogi i jedźcie ostrożnie- wczesnym latem łatwo rozjechać ptasią rodzinkę.
      Łomżyńska Narew to piękna rzeka, dzika, nieuregulowana, z piękną doliną i otoczeniem. Podnieś czasem wzrok znad spławika i popatrz jak tu pięknie. Lasy, pagórki, starorzecza. Starajmy się żeby nasz następca na łowisku też miał tylko takie widoki. Więc nie zostawiajmy nad wodą żadnych śmieci, a tych które są - nie wstydźmy się zebrać. Ja tak robię od dawna i wierzcie mi jaka to satysfakcja jak pomyślę ile worków śmieci przywiozłem z nad wody. Połamania kijów!



Starorzecza Narwii

      Narew meandrując zakolami wśród łąk na piaszczystym, torfowym podłożu, przez tysiące lat często zmieniała swój bieg. Na szczęście dla wędkarzy, ptaków, ryb i innych zwierząt. Pozostały zakola, czasem nadal połączone z rzeką. Są bardzo różonorodne, od maleńkich paroarowych, po takie długości mierzonej w kilometrach.
Trzeba się śpieszyć żeby w nich połowić - wiele z nich zniknie w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat. Melioracje, zarastanie (osoką aloesowatą np.). A będzie czego żałować, nad niektórymi z nich jest do tego stopnia pięknie, że mimo iż niemal nic tam nie łowię - wracam tam co roku. Napiszę tylko kilka rzeczy które mnie przyciągają do starorzeczy i przechodzę do tematyki ściśle wędkarskiej.       Świt, słońce, resztki mgły - po drugiej stronie idzie krowa. ! Jaka krowa!? Gdy podeszła bliżej okazała się łosiem! Dokładniej klępą z łoszakiem. W odległości 50 metrów ode mnie elegancki skok do wody, przeprawa przez starorzecze, łoszak za mamą...
Łowię w krzakach, powietrze co i raz przecina wysoki gwizd zimorodka. W locie widuję je często. Ale... ten usiadł sobie na gałęzi na skraju mojego oczka - odległość ok.3,6m (tyle co długość mojej wędki). Poobserwowaliśmy się kilka minut, zimorodek w międzyczasie wyczyścił dziób o wystającą gałązkę i pofurkotał na pożegnanie. Śliczny ptak.
Czapla polująca po drugiej stronie, pasące się żurawie, myszka badylarka wyjadająca ciasto, nornik kradnący groch z pudełka... Jak można nie zakochać się w starorzeczach?
      Nie napiszę w którym starorzeczu łowić - jest ich tak wiele w promieniu 30 km do Łomży, że nie ma to większego sensu. Lepiej ogólnikowo, ale za to odnosząc się do wszystkich. Jeśli nie masz dokładnej mapy okolic - na pewno znajdziesz starorzecza w okolicach Jednaczewa, Pniewa, Szablaku , Nowogrodu , Wizny, Czarnocina - wystarczy tylko spytać się miejscowych jak dojechać.
     
      Wybór starorzecza do wędkowania to wynik tego na jaką rybę mamy zamiar zapolować. Wybór jest dośc szeroki bo i wachlarz gatunków do małych nie należy... Teraz wypadało by napisać na co warto się nastawić , planując połów dużych sztuk. Moim, zaznaczam - moim, zdaniem w nadnarwiańskich starorzeczach warto zapolować na lina, karasia, leszcza, szczupaka. Przy czym na 100% możemy liczyć na rekordowe sztuki linów i karasi, z dużym szczupakiem trochę jest gorzej. Z gatunków, których duże sztuki można spotkać warto wymienić krasnopiórkę - czyli wzdręgę i karpia. Co do karpia - to raczej tylko w takich starorzeczach, gdzie były zarybienia (np.Pianki za Nowogrodem - o ile nie wykłusowano jeszcze wszystkich, Bobry za Jednaczewem).      
Zacznijmy od lina. Występuje on niemal w każdym jednym starorzeczu, ale chcąc złowić dużego - nie trać czasu nad niewielkim oczkiem - wybierz duże starorzecze, a w nim... Miejsca raczej w wypłyconych końcach, zatoczkach, może ujściach rowu melioracyjnego itp. Wędkę zarzucaj blisko roślin(grążeli), nierzadko pół metra od brzegu. O tym, że trzeba być cicho i siedzieć nie nad samym brzegiem wiesz doskonale.
Czym nęcić? Wędkarze, którzy łowią duże liny nęcą krojonymi rosówkami, ziemniakami w kawałkach, grochem. Odradzam nęcenie sklepową zanętą - przyciągniesz np. drobne krąpie, wzdręgi i będziesz miał wiele brań - ale ryb wielkości palca. Oczywiście należy nęcić kilka dni, ale często już pierwszego dnia może wziąć lin - o ile trafiliśmy w miejsce gdzie liny żerują. Taki miejsce można zlokalizować po "cmokaniu" - to liny wsysające larwy z grążeli.
Zapomnij o finezyjnym wędkowaniu. Lin to silna ryba i wyholowanie jej wśród np.łodyg grążeli wymaga mocnego zestawu. Łowcy linowych okazów stosują żyłki 0,3mm, plecionki.
W zeszłym roku miałem na haku prawdopodobnie lina... przez 1 sekundę - tyle mu wystarczyło, by przy zbyt mocno dokręconym hamulcu zerwać żyłkę 0,25mm... Pociagnął w dół z niesamowitą siłą, żyłka trzasnęła, a ja odczuwałem skutki szarpnięcia w ręce jeszcze kilka dni potem. Więc mocny hak - na tyle duży by ukrył przynętę, mocna żyłka(może plecionka?) i sztywny kij. Wędka powinna być sztywna, ale bez przesady - zacięcie kijem od szczotki może się nie udać.
Kiedy łowić lina w starorzeczach? Odpuść sobie czas tarła- przeważnie czerwiec (wtedy w zastępstwie można łowić np. leszcze i płocie)- mimo, że "fachowcy" właśnie wtedy podają najlepszy okres żerowania lina.
Lin dobrze bierze wiosną, aż do gdzieś połowy października. Najlepiej je łowić chyba w lipcu, raczej tylko świt i wieczór warte są poświęcenia swojego czasu.
      Karaś ze starorzecza , nie taki tam wielkości dłoni ze stawku. Ale karaś ponad 0,5 kg - polecam jego połów w starorzeczach Narwii. Karasie są bardzo ładne, szczególnie złociste - okrąglutki, koloru złota wpadającego w brąz.
Zasady jego połowu są podobne jak lina - i często przy linowej zasiadce się trafia. Jednak sprzęt nie musi być tak mocny. Duże karasie często występują w nawet bardzo płytkich starorzeczach. Dość duże karasie złowiłem przy "spuście" (odległość spławika od ciężarka) poniżej pół metra i - co ciekawe - na zestaw "krasnopiórkowy" - przypon z żyłki 0,12mm - a karasie ponad 0,5 kg (największy ok.0,8kg). Duży karaś jest waleczną rybą, ale jego walka jest ostra tylko w pierwszych sekundach - szybko się poddaje. Przynęty niemal identyczne jak przy połowie lina. Nęcenie podobnie, no może trochę drobniej.
Jednak nie myśl, że złowienie dużego karasia jest łatwe - na pewno łatwiej jest złowić w starorzeczu lina, niż podobnej wielkości karasia.
Tak jak liny po cmokaniu, tak karasie można zlokalizować po bąbelkach. Żerujące karasie ryją dno w linii prostej. Świetne uczucie gdy bąbelki zbliżają sie w stronę spławika... zatrzymują się.. spławik drży, zatacza koła... i skośnie zanurza sie pod wodę. Wtedy zacinamy. Myślę, że wybór starorzecza na karasiowe łowisko nie jest trudny, można je znależć i w małych śródłąkowych oczkach, jak i w dużych starorzeczach. W dużych na pewno nie będzie to łowisko z dala od brzegu, ani na dużej głębokości. W małych... jak jest karaś - przypłynie do zanęty - aby zachowywać się ostrożnie. Z mojego doświadczenia - dobrymi łowiskami są okolice miejsc, gdzie ze starorzeczy wypływa, lub wpływa jakiś rowek, strumyk. Dobrze jest, gdy spód naszego spławika ma barwę nie odróżniającą się od tego co karaś widzi od dołu. Czyli brudna zieleń, matowe brązy. Żyłka tez dobrze jak ma kolor zbliżony do koloru wody - nawet czarna jeśli woda w starorzeczu nie jest zbyt przejrzysta.
      Kiedy na karasia? Bierze od wiosny do jesieni - oczywiście odpuścmy sobie czas tarła - maj do połowu czerwca - łowiąc ryby w czasie tarła szkodzimy też i sobie - co będziemy łowić jak się ryby nie rozmnożą??
Latem karasie biorą przeważnie tylko o świcie i krótko pod wieczór.

      Leszcze w starorzeczach występują w dużej ilości, są starorzecza gdzie leszcz wyparł płotkę i jest dominującą rybą w siatkach. Trzeba pamiętać, że leszcz w Okręgu PZW Łomża ma wymiar 25cm.
Znając warunki w jakich leszcz ma się dobrze, wiesz, że na pewno nie będziesz szukał leszczy w małych płytkich starorzeczach. Nastawiając się na leszcze wybierzesz duże, możliwie głębokie starorzecze. Łowisko za pasem roślinności, a jeśli łowisko jest głębokie - nawet tuż przy krawędzi roślinności. Aby było minimum 1,5 metra wody. Na płytsze wody duże leszcze boją się wpływać. Czasem warto łowić daleko od brzegu, na środku starorzecza. Tyle, że jak jest wiatr - spławikówka odpada. Myślę, że każdy wędkarz chciałby łowić leszcze co najmniej 0,5 kg i moje rady takich właśnie leszczy ze starorzeczy będą dotyczyć. Powiedzmy, że znaleźliśmy już dość głębokie starorzecze ( jedno z tych za Jednaczewem), w nim ciekawe miejsce. Zaczynamy nęcić - tylko groch i kartofle krojone w kostkę 0,5cm. Nęcimy punktowo. W punkt nęcenia zarzucamy zestaw - żyłka głowna 0,2mm, przypon 0,12-0,16mm, spławik przelotowy - wyporność zależna od głębokości. Obciążenie ze śrucin - rozłożone na odcinku ok.25cm, haczyk 6-8, na nim groch, lub kartofel i tyle. Jeśli łowimy wiosną lub jesienią - warto czasem założyć pęczek czerwonych robaków, latem tylko przynęty roślinne. Grunt, spust ustawiamy tak by 1,2 śruciny leżały na dnie. Dwa, trzy dni i powinniśmy zacząć łowić leszcze. Czasem w tak zanęconym łowisku zdarzy się karp, przy żyłce 0,16mm może nawet uda się go wyholować;)
      Kiedy leszcz najlepiej bierze - moim zdaniem najlepszy jest lipiec i sierpień... nawet w czasie największych upałów. Świt i zmierzch to pewny czas na połów.
Nastawiając się na leszcze jedną wędkę zarzucam w miejsce nęcenia, a drugą - krótszą i z mocniejszym zestawem, zarzucam bliżej, tuż przy roślinach, lub nawet między nie. Zakładam na nią robaki, albo groch. Często wtedy zdarza się, że leszczowi w trawie (nie stosuję w starorzeczach siatek - ryby do zabrania zabijam natychmiast po złowieniu) towarzyszy 0,5kg karaś, lin, a nawet ładny okoń.
      Szczupak - z nim w starorzeczach nie jest za ciekawie - głównie przez spiningistów łowiących na małe gumki. Mały szczupak jak żeruje atakuje każdą przynętę, najczęściej bierze mały , niewymiarowy. Nawet jak go wędkarz wypuści - często nie przeżywa, lub będąc osłabionym staje się łatwym łupem innego drapieżnika. Mimo to łowi się wiele sporych szczupaków.
      Które starorzecze wybrać na szczupaka? Odpowiedż brzmi - każde. Możesz trafić ładną sztukę zarówno w dużym zbiorniku, jak i w małym oczku. Po wiosennych roztopach nie wszystkie zdążą wrócić z miłosnych wędrówek do koryta rzeki, dużego starorzecza i zostają uwięzione w małych oczkach. Więc szczególnie wiosną i wczesnym latem wędrując ze spiningiem w ręku wzdłuż Narwii - nie omieszkaj rzucić kilka razy w pozornie karasiowe oczko na łące.
Ja rzadko "jeżdzę" na szczupaki, ale jak już jadę - przynętą jest Alga 2 , lub duży ripper. Brania rzadkie, ale niemal zawsze szczupak jest wymiarowy.
      Większość dużych szczupaków pada ofiarą "żywcówek". Jest to skuteczna metoda, ważne jednak, aby żywiec nie był zbyt mały - mały szczupak po holu "za żołądek" nie ma szans przeżycia, a naszą zasadą jest przecież "najważniejsze nie szkodzić".
Najlepszym czasem na szczupaka jest jesień. Łowione są szczupaki w starorzeczach nawet w grudniu.
      W nadnarwiańskich starorzeczach masowo występują krasnopiórki - oficjalnie wzdręgi. O ile łowienie małych nie jest zbyt wielką frajdą, to hol 30dkg wzdręgi, na cienkiej żyłce, wśród nenufarów, grążeli jest naprawdę emocjonującą przygodą). Łowi się je dość prosto - długa wędka, cienka żyłka, mały lekki spławik, haczyk taki, żeby zmieściła się na nim jętka, czerwony robak, kilka białych i łowimy. W miarę duża przynęta zapewni nam brania tylko dużych wzdręg. Ostrożne podchody i z marszu można po przejściu się wzdłuż starorzecza zapewnic sobie niezłą kolację. Co ważne - bez nęcenia, aktywnie, a ryba przez nas łowiona występuje w starorzeczach w nadmiarze. Co jeszcze ważniejsze - występuje w każdym jednym starorzeczu Narwii.

      Plaga, która niszczy nasze starorzecza jest wycinka drzew - bardzo zubaża to bioróżnorodność, nikt praktycznie nie kontroluje "pilarzy" nad wodami" - dzwońmy więc na Policje jak widzimy złodzieja drzewa - nazywajmy rzeczy po imieniu. Dbajmy też o czystość naszego łowiska, pamiętając, że jak zastaliśmy śmieci - mamy obowiązek je sprzątnąć - zresztą inaczej ktoś może stwierdzić, że to my naśmieciliśmy.
      Zachęcam do odwiedzenia dzikiego starorzecza, z dala od asfaltu, o świcie - za darmo można obejrzeć spektakl, który zostanie w naszej pamięci do końca życia.