Strona główna


Ptasie forum



Ptaki

- zdjęcia, opisy, opowiadania

     

Galeria zdjęć ptaków i nie tylko

- dostępne dla każdego

     

Filmy o ptakach

     

Opowiadania o ptakach


Bunkry

w okolicy Łomży

Wędkarstwo

-gdzie na rybki w okolicy Łomży?
Opowiadania wędkarskie


Złodzieje nad Narwią

- wycinka drzew nad wodami

Ciekawe strony


O autorze






Ludzie pomyłka Boga - trochę filozofii o gatunku ludzkim

     

W tekście który poniżej możesz przeczytać zawarte jest moje prywatne zdanie na temat ludzi jako gatunku na Ziemi. Jest to przeróbka mojej pracy zaliczeniowej z filozofii.


      Wszelkie prace najłatwiej pisze się w formie rozprawki i myślę, że ta forma będzie w tym wypadku jak najbardziej właściwa. Ale... jak tu sformułować tezę, żeby czytelnik nie spadł z krzesła, żeby znajomi, koledzy nie patrzyli na mnie jak na wroga lub świra? Przejdźmy więc ostro do rzeczy- żeby ten kto ma spaść z krzesła- nie zdążył wstać.
      Uważam, że ludzie na Ziemi to wielka Boska pomyłka, że jesteśmy jak wrzód na tyłku świata. My, istoty podobno rozumne... Panowie świata...
      Żyjemy w dobie problemów takich jak przeludnienie, starzenie się społeczeństw, AIDS, pauperyzacja świata, wyczerpywanie się zasobów naturalnych... Maciavelli - twórca makiavelizmu, za główne motywy działania ludzi uznał żądzę władzy i posiadania. Zapomniał dodać do tego jeszcze żądzę poskramiania wszystkiego-co się tylko da, żądzę ciągłej ekspansji. W dzisiejszych czasach pragnienia ludzkie wykraczają już po za Ziemię - przecież niemało milionów dolarów wydaje się na plany życia w bazach na innych planetach, badania innych planet - pytanie po co? - bo przecież tam też można coś spieprzyć... Machiavelli stworzył doktrynę polityczną zachęcającą do stosowania przemocy, podstępu i obłudy w myśl zasady- cel uświęca środki. Czyżbyśmy mogli go uważać za ojca nowoczesnego rządzenia, propagandy?
      Wracając do mojego założenia. Czy aby nie jestem zbyt surowy dla własnego gatunku? Posłużę się prostym przykładem dla udowodnienia swojej racji. Napisałem pracę w oparciu o naukowe odkrycia, ale są to moje prywatne przemyślenia.
      Gdy ludzie chcą coś zbadać-jakieś zjawisko, chorobę, nowe rozwiązanie próbują najpierw przeprowadzić symulację w warunkach kontrolowanych. Ziemia też taką próbę przeprowadziła- Wyspa Wielkanocna... Mała wyspa, pełna lasów, łąk, zwierzyny. Niesamowita mnogość gatunków. Nagle pojawiają się rozbitkowie - Indianie z Ameryki Południowej. Prawdopodobnie sztorm, w połączeniu z silnym prądem oceanicznym zagnał sporą grupę ich łodzi kilka tysięcy kilometrów od lądu. Kto wie,a może zostali wygnani, może sami chcieli szukać lepszego świata?
Udało im się- dotarli do raju. Raj był dziki - trzeba było zbudować wioski, łodzie, drogi. Pokarmu było w bród, warunki wspaniałe - mnożyli się więc szybko. Nie zabrakło wśród nich ludzi, którzy uważali się za lepszych od innych. Niedługo zatem trwało zanim powstał podział na dwie kasty - robotników i szlachtę, władców.       Pamiętajmy, że te kilka zdań rozgrywa się na przestrzeni kilkuset lat. Nasi niedawni rozbitkowie są już dobrze zorganizowanym społeczeństwem na czele, którego stoi kilka może osób. Cały czas korzystają z dobrodziejstw swojego raju, powoli zaczyna brakować drzew na łodzie, włókien roślin na linki, ich dieta przekształca się w wegetariańską, coraz to nowe gatunki zwierząt bezpowrotnie znikają. Wyspa zaczyna przypominać jałowy pagórek.
      Tylko kasta władców nadal żyje w dobrobycie. Kasta robotników zaczyna poznawać uczucie głodu. Jak głód to i zawiść, jak zawiść to nienawiść. Wybuchają bratobójcze walki. Wyniszczają sporą część populacji - w efekcie cywilizacja wymiera...
      Czy ich filozofowie, mędrcy nie zdawali sobie sprawy z tego co się dzieje z ich gatunkiem, cywilizacją ? Na pewno tak, na pewno wiedzieli, że ich Raj ma dno swoich zasobów, że nawet już nie ma drzew z których mogliby zrobić duże łodzie i odpłynąć w poszukiwaniu nowego Raju. A tak dla ludzi jest najprościej-wyeksploatować do cna zasoby i w drogę-szukać nowego terytorium. Tylko kto ich słuchał? Widząc, że jest już za późno na jakiekolwiek racjonalne działania- zaufali swojej religii, przesądom- zaczęli tworzyć ogromne postacie ze skały-jedynego surowca, którego mieli nadmiar. Wszystkie bożki były (część nadal jest)zwrócone w jedną stronę - tę z której oczekiwali nadejścia wybawienia, ratunku. Ratunek nie nadszedł. Bożki mimo swej wielkości i mocy, mimo hojnych zapewne darów i modlitw nie pomogły. Po "pięknej" cywilizacji -która dziś wielu oszołomów zachwyca- została jałowa pustynia, kilka gatunków traw, bez ssaków, ptaków i z niespotykaną nigdzie tak skromną ilością gatunków flory i fauny.
      Trudno wszystko ocenić na podstawie wykopalisk o ze stuprocentową pewnością, ale to na czym się oparłem - to czyste fakty i tylko trochę fantazji naukowców. Wyspa Wielkanocna jest dla mnie laboratorium świata - Bóg lub siła zwana "virtem" - jak uważał Macciavelli za starożytnymi Rzymianami- zrobił sobie małe doświadczenie. Mini Ziemia- ze wszystkimi swoimi zaletami, a na niej ludzie ze wszystkimi swoimi wadami. Myślę, że zbędne jest wyliczanie wszystkich wad, tak jak i zalet, które niewątpliwie mamy. Wynik doświadczenia bardzo sprecyzowany- gatunek ludzki z niemalże Raju- sprawnie uczynił jałowy step. Nie omieszkał przy okazji unicestwić siebie.
      Kimże, jest ta siła- aż strach to napisać-niby Stwórca wszystkiego, a tak ślepy, żeby pominąć wynik tak ważnego doświadczenia?       Czy warto dziś po tysiącach lat odwoływać się do tysięcy lat wstecz? Za dużo analogii żeby tego nie zrobić....
      Tak jak mędrcy z Wyspy Wielkanocnej ostrzegali swój lud - szanujcie to co macie, bo się wyczerpie, tak dziś naukowcy, ekolodzy, zieloni - ostrzegają: dziura ozonowa, ocieplenie klimatu, zanieczyszczenia, wycinka "płuc Ziemi"- Amazonii. Niektórzy się tylko śmieją- ale to przeważnie pustaki spędzające 50% wolnego czasu przed szklanym bożkiem ściskając pilot w ręku. Jednak większość z nas wie, że dążymy do samozagłady- a co robi żeby to powstrzymać? Nic...
      Bożki z Wyspy Wielkanocnej- wypisz wymaluj nasze religie - wybawienie, wieczny żywot i tak dalej. Bratobójcza walka o władzę. Cały czas w imię zasad Macciavellego: "cel uświęca środki", "władca musi być dwulicowy". Dziś przed kamerą- walka z bezrobociem! - za kulisami sprzedaż dochodowej fabryki.
      Czymże jest ludzkie życie? Dla nas samych jest bardzo ważne, tak jak i życie bliskich nam osób. Ale dla Ziemi, ogólnie mówiąc Świata, czymże ono jest? Nasza śmierć to śmierć jednego z robaków, pasożytów żrących ją od tysięcy lat. Smucimy się widząc filmy przyrodnicze o ginących gatunkach, wycinkach tropikalnych dżungli i co z tego? Dalej kupujemy meble z drewna- przecież to taki luxus..., dla żony futerko-niech wygląda ładnie i bogato, działka nad dzikim jeziorem itp. itd. Wystarczy rozejrzeć się wokół - ile obok nas jest przedmiotów wymagających sięgnięcia do niestety wyczerpywalnych ziemskich zasobów naturalnych.
      Nie jestem z partii zielonych, ale kocham przyrodę, dziki świat, zwierzęta i ciągle się zastanawiam: po co, po co i jeszcze raz po co ludzie są na Ziemi. Jakże piękny byłby świat bez nas. Kimże jest Bóg, skoro stworzył nas na własne podobieństwo? Sądzę, że po przeczytaniu tej pracy część z czytelników zacznie się wstydzić tego kim jest, do jakiego gatunku należy. Może niekoniecznie zmienią cokolwiek w swoim postępowaniu, ale kto wie, może dzięki temu, ocaleje kawałek lasu, może jedno drzewo....
      Miałem przedstawić jeszcze kilka przykładów, ale tak wiele ciśnie mi się ich do głowy, że powstałby co najmniej esej. Ale i tak przynajmniej w części - zgodzi się ze mną każdy. Nie jestem wrogiem ludzi jako jednostek, mam znajomych rodzinę, ale ludzie jako gatunek na Ziemi - stwierdzam z całą stanowczością - to wielka pomyłka. Jednak wszystko na to wskazuje, że już niedługo znikniemy z powierzchni Ziemii. Może być wiele scenariuszy. Chociażby któryś z władców absolutnych mających dostęp do broni atomej, naciśnie przycisk - START - nastąpi odwet i ...